Myślę, że najważniejsze w życiu to poprostu znaleźć siłę, żeby rano wstać z łóżka i jakoś dalej funkcjonować.

Już ich nigdy nie odnalazłem - tak szybko utraconych... tych oczu pełnych poezji, tej młodej twarzy... gdy się ściemniało na ulicy... Już ich nigdy nie odnalazłem - podarował mi je zwykły przypadek, a ja tak łatwo się ich wyrzekłem, a potem w takiej męce za nimi tęskniłem. Tych oczu pełnych poezji, tej bladej twarzy, tych warg - już nigdy nie odnalazłem.

244. Your heart is on my sleeve

Pragnę go każdą komórką mojego ciała. Moje synapsy przekazują sobie informację pełną tego głupiego uczucia, którego tak bardzo nie chciałam. Stało się. Nic nie poradzę. Nie mogę usiedzieć dłużej w jednym miejscu, nosi mnie. Wodzę palcami po moich ustach tak, jak on to robił, wspominając te krótkie chwile. Może to przez to nienasycenie, może to przez te niedomówienia, cały ten…

243.

Poranne zebranie się do pracy zebrało mi o wiele więcej czasu, niż zazwyczaj. Ilość flegmy, która po nocy zalegała w moich drogach oddechowych wprost proporcjonalnie wydłużyła czas, który zazwyczaj zabiera mi ogarnięcie się. W efekcie do pracy dotarłam dopiero po 10, zła na siebie i cały świat – chciałam, naprawdę chciałam być wcześniej, ale niestety – wykrztuszanie z siebie resztek…

242. How you gonna sleep tonight with your sheets on fire?

Jego delikatne pocałunki muskały moje usta niczym skrzydła motyli. Pochylał się nade mną, a ja w uniesieniu zamknęłam cały świat w naszych ramionach. Jego dłonie nieśmiało błądziły po moich biodrach, przyciągając mnie do niego. Czułam w jego oddechu pożądanie i niecierpliwość, ale jednak też dużą niepewność. Jak daleko może się posunąć? Nie wiedział tego, a ja nie chciałam mu dawać…

241. Szpony bogów w szale

Wczorajszy dzień był ciemny, szary i ponury. Czekałam wiernie przy telefonie, który wcale nie zawibrował przyjaźnie tak, jak tego oczekiwałam. A jednak. Moje domysły stają się prawdą i to, co wywróżyłam staje się prawdą. Czasami wolałabym nie znać przyszłości, żeby nie wiedzieć, co mnie spotka. Ale jednak – przeczucia mnie nie opuszczają i wiem, co będzie dalej. To takie ……

240. Jak symbol nieuchwytna

Jeden z piękniejszych dni w roku. Słońce coraz śmielej próbowało się przedrzeć przez korony drzew, raz po raz uderzając mnie ciepłem w twarz i oślepiając. Wjeżdżaliśmy coraz głębiej w las polną drogą, więc i słońca było coraz mniej. Za to było coraz więcej wyboi, które z lubością dawały o sobie znać. Patrzyłam przez okno na otaczającą mnie zieleń w każdym…